You are here
Przeczytane 2014 

Betonowy pałac – Kraków, którego nie chcecie zwiedzać

betonowy_palacZa mną kolejny kryminał. Świetny! Spokojnie mogę nawet napisać, że najlepszy jaki czytałem w tym roku, zapraszam do zerknięcia na to, co mam do powiedzenia na jego temat. Pani Gaju, siląc się nieudolnie na utrzymanie stylistyki – szacun!

Profesor wrócił. Posiedział na tych swoich Wyspach Dziewiczych trochę czasu i stwierdził, że pora wrócić. Kraków, który na niego czekał to nadal brzydkie miasto, ale jednak już trochę inne. Julia ma faceta na stałe, a na Osiedlu, w Betonowym Pałacu pojawił się nowy szef. Opiekun, bo tak każe się tytułować, to człowiek zupełnie inny niż poprzedni boss. Profesor niby nic nie jest mu winien, ale „zameldować” po powrocie się trzeba. Wizyta na starych śmieciach okazuje się brzemienna w skutkach, nasz bohater otrzymuje za zadanie odnalezienie pięknej żony Opiekuna, Sophie. Zlecenie nie jest łatwe, a kiedy pojawiają się dodatkowe problemy, jedyną osobą, która możne rozwiązać zagadkę wydaje się Julia. Wspólne śledztwo zaprowadzi tę dwójkę w naprawdę nieciekawe miejsca w moim mieście, a Opiekun okaże się sprytniejszy niż ktokolwiek przypuszczał. To tych miejsc właśnie nie chcecie zwiedzać.

Pierwsza książka Grzegorzewskiej, którą czytałem, była taka sobie, druga okazała się lepsza, trzecia jest znakomita. Zagadka kryminalna jest zakręcona, a rozwiązanie zaskoczy nawet dość wyrobionego czytelnika mrocznych historii. To najważniejsze w kryminale. Jednak w Betonowym pałacu mamy dwa absolutne bonusy, które powodują, że książka wywarła na mnie ogromne wrażenie.

Po pierwsze, autorka tworzy galerię szalenie interesujących postaci. Parę głównych bohaterów łączy bardzo pogmatwana i niezbyt przyjemna przeszłość, emocje między nimi aż iskrzą. Uczucia, jakimi ta dwójka się darzy, to naprawdę zaskakujące połączenie miłości, nienawiści, pożądania i poczucia winy. W Betonowym pałacu mają dodatkowo bardzo różnorodne tło, gangstera z wysokiej półki i obleśnego kolesia bijącego dziwki, starych i nowych wrogów, przeciwników inteligentnych i brutalnie szalonych. Pomocników autorka też wybrała im nieźle zakręconych, naprawdę jest w czym wybierać.

Po drugie, to książka dla tych, co znają Kraków i go lubią i dla tych, którzy go nie lubią. O Wrocławiu pisze Krajewski, o Lublinie Wroński, o Warszawie pewnie cała kopa pisarzy. Kryminalny Kraków do tej pory nie miał swojego piewcy. Choć może źle się wyraziłem, bo to nie pierwsza książka Pani Gai. Miał, ale wydaje mi się, że dopiero teraz będzie szansa, że tak utalentowana autorka przebije się do szerszej publiczności. Ale wracając do Krakowa. Jeśli go nie lubicie, to będziecie mieli świetny powód do tego, żeby go nie lubić bardziej. Jeśli go lubicie i znacie, to książka daje znakomitą okazję, aby zerknąć na te mniej znane, nieprzyjemne miejsca bez konieczności wybierania się tam. Ogromną frajdę daje też próba odgadnięcia, w jakiej dokładnie części miasta w dzieją się opisywane wydarzenia. Ja osobiście miałem dwa specjalne krakowskie momenty. Adres pewnego nieprzyjemnego typa to moja ulica, mam nawet przypuszczenia, kto z mieszkających w okolicy mógłby się wpisać świetnie w rolę skurwiela bijącego dziwki. Druga sprawa związana jest z żartem jednego z bohaterów. Mówi on, że prędzej wybudują na Osiedlu sklep pewnej marki postrzeganej jako droga, niż wydarzy się pewna sytuacja. Życie spłatało autorce figla, ten sklep niedawno powstał po sąsiedzku ( jeśli dobrze odgadłem, czym jest Osiedle ).

Podsumowując

Betonowy pałac to kryminał znakomity, ciekawa zagadka, świetne tło, genialne postacie. Przyczepić się idzie tylko do jednego rozwiązania fabularnego, bo choć ma ono sens, to mnie nie przekonuje. Na okładce jest napisane, że to filmowa opowieść, gotowy scenariusz na prawdziwie męskiego kino. Ja się na filmach za bardzo nie znam, ale gdyby na podstawie książki udało się takowy nakręcić, to idę od razu do kina.

Oczywiście zaraz pojawią się teksty w stylu: „Polska ma swoją królową kryminału” albo „narodziła się prawdziwa gwiazda mocnej literatury”. To wierutna bzdura! Gaja Grzegorzewska nie pojawiła się znikąd, więc nie można mówić o jej „narodzinach” jako pisarki. To, że dopiero teraz staje się znana naprawdę szerokiej publiczności nie znaczy, że wcześniejsze książki były słabsze. Tak więc, odcinając się od takich frazesów, chcę tylko napisać: kupcie i przekonajcie się sami, naprawdę warto!

Informacja tramwajowa
Powiem szczerze, że nie jestem przekonany, czy to najlepszy pomysł brać tę książkę do tramwaju, a już na bank nie brałbym jej do czwórki jadącej w stronę Bronowic. Po zmroku zaś, nie brałbym jej do żadnego tramwaju. Śmiejcie się, ale jak wam do wagonu wsiądzie Pan Dobra Nutka, to już nie będzie tak wesoło.
Podsumowanie:
Tytuł: Betonowy pałac
Autor: Gaja Grzegorzewska
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Do tramwaju: waham się
Ocena czytadłowa: 5+/6
Ocena bezludnowyspowa:  5/6

Related posts

9 thoughts on “Betonowy pałac – Kraków, którego nie chcecie zwiedzać

  1. O Poznaniu pisze Musierowicz i już się poczułam przy tym wszystkim ze wsi, ale na szczęście o Katowicach napisał Ćwiek (m.in. „Ciemność płonie”). I, normalnie, kamień z serca, bo inaczej musiałabym sama ;)

    1. Janek

      Byś napisała, by się sprzedało i byłby szał! :D

  2. Łukasz Dunikowski

    A czy mogę prywatnie, z ciekawości zapytać w związku z:
    „Przyczepić się idzie tylko do jednego rozwiązania fabularnego, bo choć ma ono sens, to mnie nie przekonuje.” – o którym rozwiązaniu fabularnym mowa?

    oraz które sceny najbardziej się podobały? :)

    1. Janek

      Proszę sprawdzić pocztę :)

      1. Ja też poproszę, bo i mnie to zaintrygowało :)

          1. Aaaa. Ahahaha. Ano! Pełna zgoda. Ale właściwie zbagatelizowałam ten wątek z racji naciągactwa wlaśnie, dlatego mi umknął. Myślałam raczej o przyjacielu i o tym, co ma on wspólnego z Jezusem. ;)

  3. Ja tego nie przeczytam, nie moja ‚bajka’, ale przynajmniej już wiem komu to poleci. Dzięki :D

    1. Janek

      Zgadza się, książka momentami jest zakręcona mocno. Ale jeśli ktoś lubi kryminały, to powinien być zachwycony.

Dodaj komentarz