You are here
Przeczytane 2014 

Herkules Poirot – powieść z inicjałami w tytule

inicjaly_zbrodniZa mną Inicjały zbrodni, nowa odsłona przygód belgijskiego detektywa stworzonego przez Agatę Christie. Najkrócej można ją podsumować, że nie jest tak dobra jak miałem nadzieję, ale nie jest też tak zła jak się obawiałem.
W hotelu Bloxham zostają zamordowane trzy osoby. W wyniku pewnego pozornego zbiegu okoliczności w rozwiązanie zagadki ich śmierci zostaje wciągnięty znany czytelnikom całego świata Hercules Poirot. Skoro nowa książka o jego przygodach powstała wiele lat po ostatniej publikacji Agaty Christie, rzeczą oczywistą wydaje się , że podstawowym powodem jej powstania był „skok na kasę”, podejrzewać można, że wnukowi pisarki skończyły się pieniądze po babci i potrzebował zastrzyku gotówki. Czy tak jest naprawdę? Nie mam zielonego pojęcia. Przekonany jednak jestem, że książka odniesie spory sukces.

Dlaczego? Bo Sophie Hannah udała się rzecz o którą najbardziej się bałem. Przywróciła do życia prawdziwego Poirota, a przynajmniej takiego detektywa, który świetnie go udaje. Wszystko jest na miejscu, wąsy, podejście do sprawy, pomocnik wykonujący większość zadań w terenie, irytująca momentami potrzeba gromadzenia widowni. W tym aspekcie jest dobrze. Większość fanów zdaje sobie sprawę, że w przypadku tej postaci było łatwo przeszarżować, autorce udało się jednak „nie przegiąć”.

Drugą rzeczą, która w książce się udała, to tło dla detektywa, tutaj też nie mam zastrzeżeń. Postacie które stworzyła, choć w większości przypadków tylko zarysowane, są jednak interesujące. Może Edward Catchpool, nowe policyjne wsparcie Poirota, nie jest specjalnie bystry, ale znakomicie się nadaje jako partner do ćwiczenia szarych komórek. Z pozostałych bohaterów na większą uwagę zasługuje jeszcze na pewno jedna z małomiasteczkowych wdów,  o którą mi chodzi zgadniecie na pewno sami, kiedy sięgniecie po Inicjały.

Narzekania zostawiłem sobie na koniec. Książka nie jest doskonała, przy zachowaniu mnóstwa zalet oryginalnych opowieści o Poirocie autorce nie udało się utrzymać poziomu kryminalnej zagadki. Chciał tak mocno wypaść dobrze , ze przekombinowała. Mniej więcej przez trzy czwarte książki wszystko jest ok, kolejne drzwi wiodące do odkrycia tajemnicy trzech morderstw otwierają się gładko i bez zgrzytów, po to tylko, aby na samym końcu zazgrzytać piekielnie. Takie mam wrażenie, że Sophie Hannach chciała opowiedzieć coś na miarę Morderstwa w Orient Ekspresie, ale jej się nie udało. Przeszarżowała.

Mimo tego sięgnijcie po Inicjały zbrodni, choćby tylko dlatego, aby przypomnieć sobie jak piekielnie irytujące może być krzywe układanie sztućców. Wybierzcie się ponownie do Londynu w którym przestępców gromi mały Belg. Po co? Po to, żeby przeczytać przyzwoitą książkę, zupełnie inną od tego co aktualnie serwują nam skandynawscy królowie i królowe kryminału. A także po to, aby Sophie Hannah dane było napisać kolejną odsłonę przygód Herculesa. I ona i on zasługują na to. Ona, bo ma potencjał, a on, bo potrzebna mu ciekawsza zagadka.

Informacja tramwajowa
Trzy czwarte książki czytajcie bez najmniejszych oporów, w tramwaju, autobusie, czy gdzie tam chcecie. Końcówkę jednak sugerowałbym, aby przeczytać w zaciszu domowym, bez uważnego czytania idzie się trochę pogubić.
Podsumowanie:
Tytuł: Inicjały zbrodni
Autor: Sophie Hannah
Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Do tramwaju: nie bardzo, idzie się pogubić w końcówce
Ocena czytadłowa: 4/6
Ocena bezludnowyspowa:  2/6

Related posts

13 thoughts on “Herkules Poirot – powieść z inicjałami w tytule

  1. Na nowego Herkulesa czaić się będę na pewno. Po prostu muszę sprawdzić jaki jest wynik jego powrotu po latach:)

    1. Janek

      Nie ma się co czaić, kupić trzeba :)

  2. Jak fajnie, że jest recenzja, Ciekawa jestem tej książki i na pewno kupię. Bałam się, że jej Poirot może być karykaturalny i cieszę się, że nie jest:)

    1. Janek

      Właśnie Poirot wypada najlepiej, bez szarżowania.

  3. W swoich kryminałach pani Hannah strasznie gmatwa i zapętla kryminalne intrygi. Czasem aż do granic możliwości. Niemniej jednak, po Twojej recenzji, jestem trochę uspokojony przed lekturą nowego Poirota. pozdrawiam !

    1. Janek

      Tutaj to właśnie najwięcej dla mnie szwankowało, reszta ok, tylko intryga przekombinowana

  4. przez cały czas żyłam w błędzie, że to jest nowa książka Christie, jeszcze nie wydana w Polsce :o wyprowadziłeś mnie z błędu i trochę mi teraz smutno, bo fajnie się zapowiadała :C ale.. chyba i tak ją przeczytam!

    pozdrawiam! :D

    1. Janek

      To nie jest Christie, ale przyjemności daje całkiem sporo, spokojnie można sięgać.

  5. Dopiero czekam na zamówiony egzemplarz, w dniu premiery. I natychmiast siadam do czytania :) Cieszę się, że mały Belg udał się pani Hannach :)

    1. Janek

      Hercules Poirot to największa siła tej książki, zdecydowanie daje radę.

  6. Mimo że nie jest tak źle, to i tak nie jestem przekonana. Agatha to Agatha, a Hercules jest tylko jeden, i tego będę się trzymać.

    1. Janek

      Kasia, ale jak będą mieli w bibliotece, to bierz, nie zastanawiaj się :)

  7. Ja chyba jednak pozostanę przy oryginalnej Agacie Christie, bo obawiam się, że sięgając po „Inicjały…” czepiałabym się wszystkiego i doszukiwałabym się najmniejszych przeinaczeń, skrzywień, a nawet, powiem mocno – uchybień. Bo Agatha była jedna i ona mi w zupełności wystarczy.

Dodaj komentarz