You are here
Książka Przeczytane 2016 

Mężczyzna na dnie, czyli seks, krew i flaki!

No dobra, mocno kłamię w tytule wpisu. W tym kryminale jest niewiele seksu, zaledwie parę kropel krwi i zero flaków, ale chciałem jakoś przyciągnąć waszą uwagę, bo to cholernie dobra książka, zdecydowanie warta zainteresowania. Zacząłem ja czytać w tramwaju, nomen omen w czwórce, i po przeczytaniu pierwszego rozdziału miałem ciarki. Nie z gatunku tych, które miewamy po horrorach, ale te związane z emocjami, bp początek przejechał się po mnie emocjonalnym walcem. A kiedy parę dni później skończyłem, to chciało mi się trochę płakać, bo cholernie było mi żal inspektora Mariána Holiny. Niestety robienie tego, co należy, nie zawsze jest tym, co chcielibyśmy.

O czym jest ta historia? O złym policjancie i o jego wpływie na otoczenie. A było to tak: pewnego dnia podczas kąpieli w jeziorku zlokalizowanym w kamieniołomach dwóch nastolatków odkryło na dnie samochód, a w samochodzie trupa. Ów martwy pływak okazał się policjantem pracującym w jednym z komisariatów pod Pragą. Oczywiście jego przełożeni i w aktualnym miejscu pracy, i w poprzednich wyrażali się o nim w samych superlatywach, ale inspektor Holina, człowiek przysłany ze stolicy Czech, jakoś im nie uwierzył. Zaczął grzebać i się dogrzebał. Okazało się, że nasz szanowny trup nie był przesadnie miłym facetem i powód, aby go zabić, miało, lekko licząc, co najmniej siedem osób. Kto i jak dokonał zbrodni, to oczywiście tajemnica, ale fascynująca. Ja nie zgadłem :)

To moje drugie spotkanie z literaturą czeską w ostatnim okresie czasu i drugie spotkanie z kryminałem zza naszej południowej granicy. Pierwsze kontakty z tamtejszą zbrodnią to były książki Dominika Dana, słowackiego speca, i przyznam szczerze, że trudno mi się zdecydować, kto jest lepszy: Dan czy Procházková. Pewne jest jedno – te czeskie i słowackie historie są znakomite. Słowak pisze trochę zabawniej, za to u Czeszki nieco lepsza jest zagadka.

Iva Procházková sięgnęła bowiem do klasycznego wzorca i w znakomity sposób przetransformowała pomysł, jaki mieliśmy okazję poznać chociażby już w Morderstwie w Orient Ekspresie Agathy Christie. Możecie być spokojni, nic tu nie zdradzam, po prostu chodzi mi o to, że w Mężczyźnie na dnie również jest sytuacja, kiedy WSZYSCY są podejrzani, WSZYSCY mogli zabić i WSZYSCY mieli powód, realny powód. Ten cholerny facet zatruł życie naprawdę sporej grupie ludzi.

Autorka nie dość, że wymyśliła świetną zagadkę i obudowała ją znakomitym tłem społeczno-obyczajowym, to jeszcze wrzuciła do tego sporo inteligentnie i z wyczuciem opisanych emocji. Pięknie odmalowała wszystko, co potrafi buzować pod powierzchnią spokojnych i z pozoru szczęśliwych rodzin, znakomicie pokazała radość nowej miłości i ból rozstania. Wszystko to bez szarżowania, ale tak, że staremu chłopu na koniec naprawdę zrobiło się mokro w oczach. A rzucanie fałszywych tropów w wątku kryminalnych to prawdziwy level master. Ja chcę tego więcej!

Mężczyzna na dnie to pierwsza książka z serii, w której Wydawnictwo Afera ma prezentować czeskie kryminały. Liczę na tak dobrą sprzedaż, że będzie ona rzeczywiście kontynuowana i znajdą się w niej więcej równie ciekawych tytułów. Na szczęście Dominika Dana jeszcze co nieco mi zostało, mam na razie co czytać.

Informacja tramwajowa

W tramwaju czytało się dobrze. Czytałem też w pociągu i chyba najlepiej byłoby czytać ją na długich trasach, bo wtedy nic nie ucieknie, nie stracicie ani odrobiny z tej misternie skonstruowanej intrygi i będziecie mogli w pełni cieszyć się prozą Ivy Procházkovej. Zdecydowanie warto.

Podsumowanie:
Tytuł: Mężczyzna na dnie
Autor: Iva Procházková
Tłumaczenie: Julia Różewicz
Wydawca: Wydawnictwo Afera
Do tramwaju:
tak
Ocena czytadłowa: 6/6
Ocena bezludnowyspowa: 6/6 (jeśli tylko zapomnę, kto zabił)

Related posts

9 thoughts on “Mężczyzna na dnie, czyli seks, krew i flaki!

  1. Joanna

    Tramwaj(u)nr4, napisałeś, że ciekawe, poleciłeś, czytam . I co? Ciarek może jeszcze nie mam, ale czyta się bardzo dobrze. :-) Czuję, ze autorka zagęszcza wątki i wpuszcza w maliny. Co najbardziej lubię u Czeskich autorów, nawet gdy robi się ponuro i temat trudny, to wyskoczy jakiś Inspektor Komarek czy lekarz, co nazywa się Mogiła i od razu atmosfera trochę lżejsza…. Dziękuje i pozdrawiam

    1. Janek

      A ja po wstępie naprawdę miałem ciarki, to poczucie że wszyscy kłamią, to przeświadczenie architekta, że gdyby nie seks, nie byłoby śmierci.

  2. Była (i nadal jest) moda na różne dziewczyny (z pociągu, w walizce itp.), czy teraz będzie moda na mężczyzn? ;)

    1. Janek

      Moda na mężczyzn powinna być zawsze ;)

  3. Mag

    no popatrz, dzisiaj działa :)

  4. Pierwszy rozdział zrobił na mnie takie samo wrażenie – emocjonalnie mnie rozjechał. To bardzo, bardzo dobry początek. Ostatnio chyba tylko w „Łasce” A. Kańtoch doświadczyłam tak dobrego otwarcia historii.

    1. Janek

      Mam nadzieję, że reszta przypadnie do gustu i nie uda się zgadnąć, że zabi… ;)
      „Łaska na czytniku”, jedzie ze mną na wakacje .

      1. Ahoj! :) Kurczę no, mnie intuicja nie zawiodła (mimo że nie objawiła się dziwnym uczuciem w okolicach pępka ;) i nie szukałam rozwiązania, spoglądając w niebo ;)) . I choć lektura przypadła mi do gustu bardzo, to zakończenie nie było zaskoczeniem… Ech, chyba za dużo kryminałów czytam… :) Čau! :)

        1. Janek

          Ale tak z dwie trzecie książki idzie się złymi tropami ;)

Dodaj komentarz