Alice Munro – noblistka nie dla każdego

munroAlce Munro dostała Nobla, znaczy pisze świetną prozę, jakżeby mogło być inaczej. Ale ja nie rozumiem jej fenomenu, przebiłem się przez Odcienie miłości  i zupełnie mnie ta proza nie przekonała. Zwłaszcza od strony fabularnej wypada według mnie blado, nawet bardzo blado. Po szczegóły zapraszam na allegro, tam znajdziecie uzasadnienie mojej opinii, bo od niedawna z nimi współpracuję. Takie małe chwalenie się :D

29 komentarzy Dodaj swoje
  1. Może to rzeczywiście kwestia tego, że jest to pierwszy tomik Munro. Mnie Noblistka totalnie oczarowała. Choć może nasze pierwsze spotkanie nie było aż tak udane (były to „Dziewczęta i kobiety”), jednak po przeczytaniu „Przyjaciółki z młodości” byłam już oczarowana – i im więcej opowiadań Munro czytam, tym bardziej kocham jej prozę. Fakt, gdy ktoś oczekuje fajerwerków i wielkich wydarzeń to ich nie znajdzie, nie ten adres ;) Jednak dla mnie ta pisarka to specjalistka od „duszy kobiecej”, pięknie opisuje paletę emocji, które nimi targają. Ja to kupuję.

  2. Trochę słyszałam o prozie Munro i jakoś po tych wszystkich recenzjach mnie do niej nie ciągnie. Masz rację warto znać twórczość noblistów, ale nic na siłę.
    PS. Gratuluję podjęcia współpracy z allegro, nawet nie wiedziałam, że tam też można znaleźć recenzje :)

  3. A ja Munro uwielbiam. Jest cudowna, oddaje nastroje jak nikt inny, w kilku słowach cała złożoność uczuć. Cudowne są jej opisy, plastyczne, ale nie nużące. Wspaniałe są kobiety, które opisuje. Prawdziwe i niezwykłe w swojej zwyczajności. Dla mnie olśnienie.

  4. Munro jeszcze nie czytałam nic i się na razie nie zapowiada ale Schmitta tak i lubię szczególnie jego małe formy literackie….
    Nie miałam pojęcia, że na allu też umieszczane są recenzje….

  5. Uwielbiam Munro za umiejętność oddania codzienności. Zwykły szary człowiek może być bohaterem literackim, tylko nie należy się spodziewać punktów kulminacyjnych i zwrotów akcji, bo wszystko dzieje się w umysłach postaci. A to nie zawsze odpowiada odbiorcom, ponieważ za każdym razem czytamy właściwie o tym samym. Mi się podoba tak empatyczne podejście dla każdej indywidualności.

    1. Nie zgodzę się z tobą, owszem pisze bardzo plastycznie, ale jak dla mnie to bardziej o wspomnieniach niż o codzienności. Reasumując plastycznie i „na bogato” pisze o niczym. Ja tego nie kupuję, przy „Eskimosce” prawie usnąłem w środku dnia.
      Chyba że w późniejszych odsłonach jest inaczej.

      1. Jak to mówił Bladaczka w „Ferdydurke”: „Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca.”… Z Munro jest taki podział, jedni ją kochają, inni nie trawią. W pozostałych tomach jest utrzymany podobny styl, ale mam swój ulubiony tom – ostatni – „Drogie życie”.

  6. Z Munro dopiero zamierzam się poznać. Od niedawna leży u mnie „Coś, o czym chciałam ci powiedzieć”. Cóż, zobaczymy czy trafi do mnie. Głównie ze względu na Nobla, chciałam się przekonać czym tak oczarowała wielu. A poza tym, gratulacje! Powtórzę poprzednich, ale też nie wiedziałam, że Allegro może poszczycić się recenzentami. :)

    1. To świeża rzecz z tą współpracą, zobaczymy jak długo potrwa. Boję się, że mogę okazać się zbyt krytyczny, a to nie napędza sprzedaży ;)

  7. Ojej! I zamiast Munro zaproponowałeś Schmitta! Trochę cierpię z tego powodu :D No ale to jest tak, że nie każdy musi się zachwycać. Proza Munro jest specyficzna, jak wspomnienie, jak migawka – nie ma puenty, bo nie o puentę tu chodzi. Raczej o uczucia zawieszone w czasie. Jest w tym taki kobiecy pierwiastek, chociaż nie lubię literatury przypisywać płci. No ale jest :D
    I gratuluję bardzo bardzo współpracy! :D

      1. Nie czytałam tego opowiadania jeszcze, ale ewidentnie pozostawia mega pole do interpretacji, szczególnie w środowisku feministycznym :) Tutaj wrzucam Ci bardzo godne omówienie, no ale wiadomo, że to jest jedno „z” spojrzeń na to opowiadanie :D A jak dorwę się kiedyś do niego, to uzupełnię o własną interpretację:
        http://jsse.revues.org/1114

  8. Nawet się nie pochwaliłeś współpracą :D
    Ja z noblistami troszkę na bakier, zwłaszcza tymi „świeżymi”. Do Munro podejdę może kiedyś, ale raczej z ciekawości i chęci zasmakowania – bez nadziei, że mnie ta literatura w jakiś sposób ujmie, zaczaruje…

  9. Wiele osób z powyższych pisze, że proza Munro jest „kobieca”, ale do mnie też zupełnie nie przemawia – jest nijaka, nic mnie w niej nie porywa, nie widzę w niej żadnych emocji, jeśli już to ich brak w prezentowanych postaciach.

Dodaj komentarz