No to mam przerąbane, czyli Szamanka mną zawładnęła.

Od jakiegoś czasu chodziła za mną Szamanka od umarlaków, chodziła chodziła, ale jakoś nigdy nam się drogi nie skrzyżowały. Jak w końcu stwierdziłem, że pora na spotkanie okazało się, że nie ma, Szamanka wyszła dokumentnie. Nie ma w księgarniach, nie ma na Allegro, nawet w bibliotece, w której była na stanie okazało się, że jest niedostępna w księgozbiorze. Kiedy zapytałem panią bibliotekarkę czemu nie ma, włączył się jej tryb o nazwie „ekspedientka z PRL” i usłyszałem burkliwe BO NIE MA, które ucięło rozmowę jak skalpel.
No to się zawziąłem. Kupiłem Kindla, kupiłem Szamankę i przeczytałem. Obu zakupów szczerze nie żałuję.

Pań piszących w Polsce niezłe książki z gatunku szeroko pojętej fantastki nie brakuje. Anna Kańtoch, Marta Kisiel, mająca swoich wielbicieli, pisząca trochę z innej bajki, Aneta Jadowska, mniej ostatnio aktywne Anna Brzezińska czy Ewa Białołęcka, trochę tego jest. Do mojej pierwszej trójki właśnie dokooptowała Pani Martyna.
Szamanka od umarlaków to w sumie dość klasyczne urban fantasy. Młode dziewczę z rodziny czarodziejów przyjeżdża do Wrocławia na studia. Na miejscu okazuje się, że magiczna rzeczywistość, którą chciała zostawić jak najdalej, dopada ją znienacka pod postacią duszy cierpiącej, należącej do dziewczyny, która kiedyś mieszkała w tym samym pokoju w akademiku. A potem już mamy z górki, okazuje się bowiem, że Ida nie jest jednak tak zwykłą osobą jaką chciałaby być, jest szamanką od umarlaków, kimś kto potrafi pomóc duszom trafić „na drugą stronę”. Dalej mamy krótkie szkolenie, ciotkę Teklę, mentorkę i nauczycielkę młodego medium, a na koniec koszmarne bagno, w które początkująca szamanka pakuje się nieświadoma, bagno na tyle głębokie, że będzie musiała sporo się natrudzić, aby się z niego wykaraskać.
Martyna Raduchowska ma świetne, lekkie pióro i w pierwszej połowie książki serwuje czytelnikom znakomite, zabawne fantasy. Upierdliwa ciotka, niewąskie zamotanie w temacie dusz i przyszłej drogi życiowej młodej studentki okraszone jest sporą dawką humoru. Potem jednak robi się z książki napakowany akcją horror. Owszem, nadal napisany lekko i z polotem, ale wypełniony akcją tak, że pierwszy raz kląłem na Kindla. Przewracanie kartek w książce papierowej, po to żeby zobaczyć co będzie za chwilę, jest jednak dużo łatwiejsze.

Jest w książce jedna rzecz, do której nie jestem przekonany, nie do końca rozumiem czemu demony uparły się, aby opętać te a nie inne osoby, ale w sumie kto może wiedzieć na pewno, jakie motywy kierują takim czarcim pomiotem?

Od dziś w notkach pojawi się jeszcze krótka informacja tramwajowa. 
Czytanie Szamanki od umarlaków w komunikacji miejskiej może skutkować przejechaniem swojego przystanku, dziwnymi spojrzeniami współpasażerów  (zwłaszcza w pierwszej połowie). Była to także pierwsza książka w całości przeczytana na czytniku i zdecydowanie pasuje mi to, choć może z racji tego, że to najtańsza wersja, znalezienie się w okolicach jakiejś lampy znacząco poprawia odbiór.

Podsumowanie:
Tytuł: Szamanka dla umarlaków
Autor: Martyna Raduchowska
Wydawca: Fabryka Słów
Do tramwaju:  uważajcie na przystanki !
Ocena czytadłowa: 5/6
Ocena bezludnowyspowa: 3/6
53 komentarze Dodaj swoje
  1. Na początek: Wrocław i Tekla. Mieszkam tam i na Bierzmowaniu zostało mi nadane to imię :D Do tego jest humor. Też chodzi za mną ta książka. Na samym początku zauroczyła mnie okładka, sam opis już może niekoniecznie. Także była to pozycja na zasadzie: będę miała w łapach to przeczytam, jak nie, to będę żyć dalej. Z każdą recenzją moje ciągoty do tej pozycji rosły. Teraz są już na takim poziomie, że zaczynam na nią polować :D No to co? Polowanie na szamankę czas zacząć!

    1. Mam nadzieję, że powstanie jakaś notatka z odczuć co do czytania na ekranie. Tak, żebym wiedziała jak czyta się bez zapachu, bez karteczek z zaznaczonymi cytatami, bez zakładki (które uwielbiam!)…

    2. Mam nadzieję, że powstanie jakaś notatka z odczuć co do czytania na ekranie. Tak, żebym wiedziała jak czyta się bez zapachu, bez karteczek z zaznaczonymi cytatami, bez zakładki (które uwielbiam!)…

    3. Z polowaniem może być kiepsko, bo nawet jak pojawia się na Allegro to znika szybko. Kumpel licytował, to dziewczyna zakończyła przed czasem :/
      A Kindla obiecuję zrecenzować po trzeciej książce :)

    4. Z polowaniem może być kiepsko, bo nawet jak pojawia się na Allegro to znika szybko. Kumpel licytował, to dziewczyna zakończyła przed czasem :/
      A Kindla obiecuję zrecenzować po trzeciej książce :)

  2. Na początek: Wrocław i Tekla. Mieszkam tam i na Bierzmowaniu zostało mi nadane to imię :D Do tego jest humor. Też chodzi za mną ta książka. Na samym początku zauroczyła mnie okładka, sam opis już może niekoniecznie. Także była to pozycja na zasadzie: będę miała w łapach to przeczytam, jak nie, to będę żyć dalej. Z każdą recenzją moje ciągoty do tej pozycji rosły. Teraz są już na takim poziomie, że zaczynam na nią polować :D No to co? Polowanie na szamankę czas zacząć!

  3. Ostatnio za mną chodzi ta książka. Widziałam ją w jednej z księgarni poznańskich, do której od czasu do czasu wchodzę, jednak musiałam się powstrzymać od zakupu z powodu braku oszczędności. Mam nadzieję, że jak kolejny raz zawitam do mojego ulubionego sklepu, pozycja jeszcze tam będzie.

    PS. Szczerze zazdroszczę sprzętu, choć nie jestem pewna czy podołałabym czytaniu na nim. Na razie zaborczo jestem za papierową wersją publikacji.

  4. Ostatnio za mną chodzi ta książka. Widziałam ją w jednej z księgarni poznańskich, do której od czasu do czasu wchodzę, jednak musiałam się powstrzymać od zakupu z powodu braku oszczędności. Mam nadzieję, że jak kolejny raz zawitam do mojego ulubionego sklepu, pozycja jeszcze tam będzie.

    PS. Szczerze zazdroszczę sprzętu, choć nie jestem pewna czy podołałabym czytaniu na nim. Na razie zaborczo jestem za papierową wersją publikacji.

  5. Tak czytam opis i czytam..i myślę..i chyba kiedyś to czytałam! Jeśli to faktycznie ta sama książka, to zgadzam się w 100% – jest świetna! Ale dla pewności ją przeczytam;)

  6. Tak czytam opis i czytam..i myślę..i chyba kiedyś to czytałam! Jeśli to faktycznie ta sama książka, to zgadzam się w 100% – jest świetna! Ale dla pewności ją przeczytam;)

  7. Też właśnie nie miałam jeszcze okazji czytać tej książki i zachciało mi się jak już jej nigdzie nie ma. Może uda się gdzieś znaleźć a jak nie to też się skuszę na wersję czytnikową, bo drugi tom grzecznie czeka na półce, ale jak to tak… przecież od środka czytać nie będę ;)

    1. Dobrałem :) „Szamanka…” przeczytana, ale z „Demonem…” już nie będzie tak łatwo, bo w bibliotece nie ma. Trzeba będzie się po znajomych rozpytać :) A co do wrażeń – dawno nie czytałem czegoś tak dobrego i napisanego z takim humorem :)

    1. Wiesz ja co prawda „nietwarzowy” jestem, ale Twój fanpage mam w zakładce i codziennie zaglądam. Faktycznie Ałtorka polubiła jak Ty oznajmiasz światu, że Martyna Raduchowska Cię uwiodła ;-)
      Ja za to dałem się poszczuć… ale na potem, bo nieopisane książki mi piekło robią i się muszę sprężyć do pisania.
      BTW Jak to piszę to masz dokładnie 101000 wejść. Bardzo ładna liczba:-D

    2. Wiesz ja co prawda „nietwarzowy” jestem, ale Twój fanpage mam w zakładce i codziennie zaglądam. Faktycznie Ałtorka polubiła jak Ty oznajmiasz światu, że Martyna Raduchowska Cię uwiodła ;-)
      Ja za to dałem się poszczuć… ale na potem, bo nieopisane książki mi piekło robią i się muszę sprężyć do pisania.
      BTW Jak to piszę to masz dokładnie 101000 wejść. Bardzo ładna liczba:-D

    3. Miejsca mam dużo. Pustki można powiedzieć.
      Prawdę mówiąc BookRage wyleczyli mnie z rzucania się na promocje.Każdy ich pakiet to przynajmniej osiem-dziewięć książek. Wydają coraz częściej. Kupiłem na razie pięć z ośmiu pakietów.
      Przeszło mi na szczęście kupowanie po to żeby mieć, jeszcze trzeba przeczytać.
      Tyle, że faktycznie zapasik niezły mam, klasyki na Wolnych Lekturach ;-) Ale ściągam na bieżąco. Czytania to tam jest na kilka lat.

  8. Coś ten Wrocław w sobie ma! :)
    Będziesz miał na sumieniu moją dziurę w portfelu, to już nie pierwsza książka na która skuszę się przez Ciebie! ;)
    Kupiłeś Kindla ze względu na Szamankę? :)) Rzeczywiście na Kindelku trudniej podejrzeć następne strony, ale za to ja zauważyłam, że szybciej czytam elektroniczne książki. Może właśnie nie tracę czasu na przeglądanie, kartkowanie, a może to dlatego, że na telefonie mam Kindlową aplikację i w każdej dosłownie chwili mogę stronę czy dwie przeczytać, nawet jeśli nie mam przy sobie czytnika? Książka papierowa wymaga ciut więcej celebracji, w każdym razie Kindla uwielbiam, co wcale nie umniejsza mej miłości do tradycyjnej lektury. :))

    1. Mam nadzieję, że przynajmniej te które już kupiłaś okazały się interesujące, a Kindla kupiłem ze względu na Szamankę (taka jest oficjalna wersja, ale tak naprawdę potrzebny był mi pretekst do zakupu;)).
      Czytam i tu i tu, nawet już zdarzyło mi się, że jedną książkę przeczytałem w połowie na Kindlu a w połowie normalnie i zaczynam doceniać wygodę tego „kalkulatorka”

    2. Przewracanie strony jedną ręką bywa bezcenne ;)
      Jak się tak dokładniej zastanowiłam, to Twoje posty przeważyły w decyzji o zakupie Dożywocia (dziękuję!!! ;), a całkowicie bezpośrednio przyczyniłeś do zakupu Vulgara (jeszcze czeka na półce), to tak z pamięci – jak widać nie ma większych obaw, że nie będzie interesująco. Powstrzymałeś mnie też od zakupu Pacynka, więc w sumie ten bilans finanse/zadowolenie to zdecydowanie na plus będzie :))

  9. Polskie pisarki i urban fantasy – chyba rodzi się nam powoli klasa sama w sobie ;) Jeszcze ten Wrocław lubi być tłem mniej lub bardziej widocznym… Kusząca propozycja, jak się dokopię do wolnego egzemplarza, to dla rozrywki chętnie przeczytam :)

Dodaj komentarz